Miłość mi wszystko wyjaśniła, Miłość wszystko rozwiązała - dlatego uwielbiam tę Miłość, gdziekolwiek by przebywała.
bł. Jan Paweł II - Karol Wojtyła; Poezje

P

Sakrament małżeństwa to zaproszenie Chrystusa na całe życie - Ks. Jacek Konieczny PDF Drukuj Email

Rozmowa z ks. Jackiem Koniecznym,
dyrektorem Wydziału Duszpasterstwa Rodzin Archidiecezji Krakowskiej

- Czy w dzisiejszych konsumpcyjnych czasach młodzi ludzie, przygotowujący się do ślubu chętnie przychodzą na nauki przedmałżeńskie?

- W naszej archidiecezji co roku przygotowuje się do sakramentu małżeństwa  około 10 tys. młodych ludzi. Patrzę na nich nie jak na anonimowy tłum. Staram się widzieć każdą parę narzeczonych jako mężczyznę i kobietę, którzy pragną stać się jednością. Z radością odkrywam, że wielu z nich pragnie do swojego małżeństwa zaprosić Chrystusa. Nie tylko na wesele, ale na całe życie.

- Ilu z nich przychodzi, bo musi, a ilu z własnej woli, po wiedzę i rozmowę – jak ksiądz ocenia?

- Powiem przewrotnie: wszyscy przychodzą, bo muszą, a naszym zadaniem jest tak poprowadzić zajęcia, by na końcu uznali, że było warto. Zdarza się, że młodzi przychodzą ze złym nastawieniem, z uprzedzeniami do nauk przedmałżeńskich czy katechezy. Mogę powiedzieć, że nawet ci, którzy przyszli z książką, żeby poczytać pod ławką, znajdują niespodziewanie dla siebie samych rzeczy, które są nie tylko ciekawe, ale potrzebne w rozwoju miłości. Nasi prelegenci, to nie sędziwi starcy, lecz ludzie mający rodziny, czujący i przeżywający problemy małżeńskie. Bardzo często katechezy prowadzi małżeństwo. Młodzi ludzie bardzo ich chwalą i podkreślają profesjonalizm, a nade wszystko świadectwo ich małżeńskiej miłości. Kościół wykonał wielką pracę przygotowując do prowadzenia katechez dla narzeczonych pary małżeńskie. Jest to najlepsza pomoc dla rodziny, która jest pierwszym i najważniejszym środowiskiem w przygotowaniu do małżeństwa. Młodzi ludzie  mogą zobaczyć, że  możliwe jest budowanie małżeństwa, gdzie dwie osoby tworzą szczęśliwy związek. Wielu młodych po katechezie powiada, że było to dla nich odkryciem i wezwaniem, by z Chrystusem budować swoje małżeństwo. Wielu z nich  przykładu szczęśliwego małżeństwa nie widziało u swoich rodziców, w  domu. Narzeczeni odkrywają, że sakrament małżeństwa, to nie jest coś magicznego, jednorazowego. To początek wspólnego budowania, którego trzeba  uczyć się razem, by przezwyciężać konflikty i prawdziwie kochać.

- Ale to jest trudne, wymaga wysiłku. Dzisiaj żyjemy w pośpiechu, w pogoni za dobrami materialnymi. Wartości duchowe odchodzą w cień.

Czasem młodzi ludzie myślą tak: najpierw trzeba zarobić na dom, awansować, potem ślub i budowanie szczęśliwego małżeństwa. Okazuje się, że jest dom, samochód, upragniony awans w pracy, a między młodymi nie ma żadnej więzi. Czasem ci, którzy żyją jak małżonkowie bez ślubu myślą, że sakrament małżeństwa zadziała, jak magiczna różdżka i zmieni sytuację, przywróci bliskość, oddali narastającą obojętność i pustkę. Tymczasem za rok, dwa po ślubie jest rozwód i tragedia zniszczonej miłości. Dlaczego? Bo na początku swojej miłości zasiali ziarno zła. Zaczęli kształtować swoje życie  według własnego pomysłu, a nie pomysłu Pana Boga.

- A na czym polega pomysł Pana Boga?

- Jest bardzo prosty: wszystko buduje się wspólnie, teraz, bez odkładania na potem. Na pierwszym miejscu, trzeba zadbać o  swoje wnętrze, o miłość, która zawsze jest bezinteresownym darem dla drugiego człowieka. To wymaga wzajemnej szczerości i wspólnego budowania, bo małżeństwo, to nie kontrakt - ja ci dam to, a ty mi wzamian coś innego. Małżeństwo to , o wiele  więcej. Ale zanim do niego dojdzie, trzeba dokonać wyboru osoby, z którą chcemy iść przez życie.

- Umiejętność wyboru, to wielka sztuka. Niewielu potrafi jej sprostać!

- To dlatego, że rodzice nie uczą dzieci wolności i odpowiedzialności za wybór, czasem nawet wybierają za nich. Wybór jest niezwykle ważny. Kiedy młodzi ludzie zakochują się w sobie, każde z nich powinno sobie zadać pytanie nie o to, czy on mnie lubi, czy mu się podobam, tylko czy on jest godny mojej miłości. Tego uczy Chrystus, a pięknie wyraża to Saint Exupery w swoich książkach : nie może być dobrym przyjacielem ten, kto nie potrafi być dobrym kolegą i nie może naprawdę kochać ten, kto najpierw nie potrafi być  przyjacielem.

Jeśli chcesz wiedzieć, czy twoja wybrana osoba  nadaje się do małżeństwa, musisz najpierw przypatrzyć się, czy potrafi być dla innych dobrym kolegą, jaka jest dla rodziców, rodzeństwa. Trzeba iść z nią między ludzi. Wtedy zobaczysz , jaka jest, jakie jest jej serce. Poznasz wtedy, czy to serce jest zdolne kochać Ciebie zawsze i bez stawiania warunków. Kiedy przychodzi czar zakochania nie wolno o tym zapomnieć. Nie wolno przestać  kierować się zasadami, a kierować się tylko uczuciem.

- W ten sposób nikt nie znalazłby męża i żony.

- Bez przesady. Pragnienie bycia kochanym i kochania drugiej osoby jest mocno wyryte w każdym sercu. Trzeba jednak pamiętać o jednym: przekroczenie granicy dobra i zła oznacza pozbawienie się wolności wyboru. Człowiek traci wolność i staje się niewolnikiem swoich słabości.

- Mówiąc o przekraczaniu granic, ma ksiądz na myśli sypianie ze sobą przed ślubem? Grzech?

-  Narzeczeni nie wytrwali w czystości, bo zaślepiło ich uczucie – to jest grzech. Ale to także doświadczenie, które może stać się początkiem odkrycia mądrości i miłości Boga. Wielkie zło pojawia się wtedy, kiedy zaczynają mieszkać razem, bo kończy się ich wolność. Skazani na wzajemne codzienne relacje , ze zbyt bliskiej perspektywy nie mają szans na realną, uczciwą ocenę siebie. W końcu idą do ołtarza z litości, z przyzwyczajenia, z wyrachowania, z małą szansą na udane małżeństwo.

Narzeczeni, którzy do końca są wolni od grzechu  i wolni do wyboru dobra, potrafią podjąć decyzję o rozstaniu się nawet w dzień ślubu, jeśli stwierdzą, że to nie jest ta osoba, z którą chcą być. Mówiąc o wolności wyboru nie odwołuję się do karzącego Pana Boga, nie straszę Nim. Tylko tłumaczę narzeczonym, co tracą, wiążąc się wspólnym zamieszkaniem. A dlaczego to mają tracić?

- Na nauki przedmałżeńskie przychodzą jednak pary, które już ze sobą mieszkają. Czyli już stracili szansę na wybór. Po co do nich mówić?

- Zawsze warto. W życiu czasem jest tak, że człowiek przejmuje to, co jest wynikiem mody, postępowania w środowisku, a czasem fałszywej dobroci swoich rodziców. Nigdy nie jest za późno na odkrycie, co tak naprawdę jest ważne w życiu. Wszystko, co związane ze ślubem, sala, orkiestra, jedzenie, stroje itd. musi służyć budowaniu więzi małżeńskiej i wspólnoty małżonków z Chrystusem . Czasem lepiej zrezygnować z czegoś, co nie służy  budowaniu.

Życzę narzeczonym, by odkrywali piękno duchowe, które jest w nich samych i w symbolach miłości. Jednym z nich jest obrączka. To nie jest tylko ciężar złota, czy srebra, ale to cały wybrany przez Ciebie człowiek, jego nadzieje, troski i cierpienia, Jego miłość do Ciebie.  Do tego warto i trzeba dojrzewać.

Przy weselnej krzątaninie nie zapomnijcie do swojego małżeństwa zaprosić Jezusa i Jego Matki.