Miłość mi wszystko wyjaśniła, Miłość wszystko rozwiązała - dlatego uwielbiam tę Miłość, gdziekolwiek by przebywała.
bł. Jan Paweł II - Karol Wojtyła; Poezje

P

Miłować czynem i prawdą! - Świadectwo - Henryk i Marta Kuczajowie PDF Drukuj Email

Naszym skromnym świadectwem pragniemy przede wszystkim podziękować  Słudze Bożemu Janowi Pawłowi II za to, kim dla nas był i jest nadal oraz za to, co dla nas uczynił. Zdarzyło się podczas naszego ślubu, że ksiądz nie powiedział kazania. Najpierw byliśmy zaskoczeni i było nam trochę żal. Jednak zaraz po nabożeństwie powzięliśmy myśl, że własnym życiem małżeńskim je napiszemy. Z Bożą pomocą staramy się być wierni temu spontanicznemu zobowiązaniu.

Ważne słowa

Po czterech latach znajomości, w  dniu 14 czerwca 1997 r. w kościele pw. Pana Jezusa Dobrego Pasterza w Krakowie udzieliliśmy sobie sakramentu małżeństwa. Było to niespełna cztery dni po zakończeniu kolejnej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski. Ta wizyta Ojca Świętego była dla nas szczególnym czasem przygotowania do małżeństwa. W sercach  zapadły nam przede wszystkim słowa Papieża wypowiedziane w Kaliszu 4 czerwca  oraz zdanie, jakie z Jego ust usłyszeliśmy  8 czerwca na krakowskich Błoniach: „Nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą!” (1J 3, 18). Przytoczone słowa Apostoła są niezmiernie wymowne w odniesieniu do słów przysięgi małżeńskiej. Wraz z upływającym czasem coraz bardziej przekonujemy się o wadze tych słów. Niestety wielu naszych znajomych w swoich związkach małżeńskich poprzestało na słowach, a niektórzy z nich już nawet nie są razem. Ta okoliczność jest również jednym z powodów,  dla których zdecydowaliśmy się  dać świadectwo o swoim życiu małżeńskim i rodzinnym. Pragniemy w ten sposób przywrócić nadzieję wszystkim małżonkom, którzy pogubili się oraz pomóc im na nowo odkryć piękno i wartość miłości małżeńskiej i rodzinnej. Osobiście  uważamy, że małżeństwo i rodzina to jeden z najgenialniejszych zamysłów Boga względem człowieka.

Życiowa przestrzeń

Jesteśmy rodzicami 4 córek: Karolinki (11), Helenki (7), Tereni (4) i Hiacynty (2). Mimo upływającego czasu coraz bardziej się kochamy i dlatego uważamy się za bardzo szczęśliwą rodzinę. Kiedy na świat przychodziły kolejne dzieci niektórzy pytali, za co będziemy żyć. Zawsze odpowiadaliśmy: za to samo, co do tej pory. Niektórym zatroskanym z przymrużeniem oka proponowaliśmy, że możemy podać numer konta,  jeśli chcieliby nam trochę pomóc. Kiedy urodziła się Terenia - trzecia córka, jedna z koleżanek martwiła się, że mamy zbyt małą przestrzeń mieszkaniową. W istocie mieszkamy w niewielkim mieszkaniu na jednym z osiedli Krakowa. Odparliśmy wówczas, że warunki mieszkaniowe nie są przecież najważniejsze. Mamy wprawdzie małą przestrzeń mieszkaniową, ale za to  życiowa nam się   powiększa. O tym zaś, co jest najważniejsze w odniesieniu do dzieci przypomniała nam przed narodzinami Tereni nasza 7- letnia wówczas córeczka Karolinka. Gdy zapytaliśmy, kogo by wolała: braciszka czy siostrzyczkę, ona odparła, że to nie jest ważne. Najważniejsze  jest to, aby to dziecko kochać! Dla  nas  właśnie miłość do dzieci była zawsze  najważniejszym powodem,  dla którego pragnęliśmy stać się rodzicami. Uważamy, że każde kochające się małżeństwo ma prawo kochać i chcieć dzieci. Panu  Bogu jesteśmy wdzięczni za dar życia naszych dzieci,  bardzo je kochamy i troszczymy się o nie tak, jak potrafimy najlepiej. Dla nas w ogóle życie jest  bardzo cenne i mamy do niego ogromny szacunek.

Szkoła miłości

Wiedząc, że naturalnym i pierwszym środowiskiem kształtowania postaw na rzecz życia jest rodzina, staramy się wychowywać nasze dzieci w duchu szacunku do każdego człowieka. W naszym odczuciu jednym z najważniejszych wyrazów troski o życie i stałym przysposabianiem do niej jest respektowanie naturalnego rytmu płodności w przeżywaniu miłości małżeńskiej. Dzisiaj już doświadczamy tego, że naturalne planowanie rodziny jest rzeczywistą szkołą miłości, która służy trosce o życie i przestrzenią, w której można współpracować z Bogiem. To również możliwości ciągłego wyznawania wiary w Boga, który stwarzając mężczyznę i kobietę uczynił ich na swój obraz i podobieństwo. Zresztą sam biskup Karol Wojtyła stwierdził, że planowanie rodziny poprzez respektowanie naturalnego rytmu biologicznego jest jedyną metodą szanującą godność i równość współmałżonka jako osoby. My w taki właśnie sposób planujemy rodzinę i urzeczywistniamy naszą miłość małżeńską. Ma to  oczywiście odzwierciedlenie w naszej  relacji do córek.

Zacieśnianie więzi z Bogiem

Uważamy się za szczęśliwą rodzinę. To przekonanie wynika z wielu powodów. Na co dzień przekonujemy się, że jaka miłość do Pana Boga, taka i do drugiego człowieka. Z tego powodu stale uczymy się kochać i podtrzymujemy bliską wieź z Panem Bogiem. Każdej niedzieli uczestniczymy we Mszy Świętej, a w każdą drugą niedzielę na pamiątkę ślubu pełne uczestnictwo w Eucharystii ofiarujemy za siebie nawzajem i nasze dzieci. Często przystępujemy do Spowiedzi Świętej. Codziennie modlimy się i czytamy Pismo Święte a wieczorem odmawiamy lub śpiewamy wraz z córeczkami Apel Jasnogórski. Od dziesięciu lat podejmujemy również Duchową Adopcję Dziecka Poczętego. Zadziwiające dla nas jest to, że małe dziecko potrafi naśladować gest  składania rąk. Natomiast Terenia, kiedy nie miała jeszcze dwóch lat podczas modlitwy wypowiadała tylko jedno słowo „Amen”. To była najpiękniejsza modlitwa, jaką wówczas słyszeliśmy. Nieraz myślimy o tym, o ile lepsze byłoby nasze życie małżeńskie i rodzinne, gdybyśmy codziennie potrafili, godząc się z wolą Bożą, w pokorze wypowiadać tylko to jedno słowo „Amen”- niech się tak stanie?

Duchowy ojciec

Ponadto dużo czasu spędzamy w gronie rodzinnym, między innymi  rozmawiając, bawiąc się, uprawiając rekreację, chodząc po górach, słuchając muzyki i czytając książki.  Warte podkreślenia jest chyba również to, że nas - rodziców pochłania  wartościowa lektura.  Między innymi książki i pisma, jakie pozostawił po sobie Jan Paweł II. To również dzięki nim potrafimy cieszyć się życiem starając się przeżywać je w prawdzie i miłości. Możemy powiedzieć, że Ojciec Święty Jan Paweł II jest naszym duchowym ojcem. Gdyby nie On, zapewne nie umielibyśmy tak żyć i kochać, jak czynimy to dzisiaj. Bardzo pragniemy tak żyć i kochać, aby na pytanie dzieci, co jest najważniejsze w życiu, móc zawsze z całkowitym przekonaniem powiedzieć, że M I Ł O Ś Ć!

Największe pragnienie

Naturalnie nie jesteśmy doskonali. Mamy swoje wady i nieraz zdarzają się sprzeczki i konflikty, które wynikają jednak głównie z różnicy naszych charakterów.  Jesteśmy różni, ale nie na tyle, żeby te różnice nas od siebie oddalały.  Jeśli się kłócimy, to nigdy nie trwa to długo. Oboje chcemy stawać  się coraz lepsi. W realizacji tego zadania pomagają nam słowa św. Joanny Beretta Molla, które nosimy w sercu: „Co mogę zrobić, aby uczynić Cię szczęśliwym?”. Zauważamy, że każdy rozwiązany problem zbliża nas do siebie i wzmacnia wieź między nami. Mimo wielu naszych słabości staramy się, aby w naszej rodzinie panował klimat życzliwości.  Stawiając wysokie wymagania dzieciom, podobnie postępujemy wobec siebie. To z kolei pomaga  nam w kształtowaniu charakteru, wyzbywaniu się egoizmu i pogłębianiu relacji miłości. Nasze największe pragnienie jako małżonków i rodziców to nie przeszkodzić sobie nawzajem i dzieciom w dążeniu do świętości. W związku z tym staramy się wzajemnie wspierać i samodoskonalić.

Wychowanie do miłości i służby

Wychowując uwrażliwiamy córki na ludzką biedę i uczymy nieść pomoc. Pomagając innym pamiętamy o tym, aby umożliwić dzieciom aktywne uczestniczenie w niesionej pomocy. Mimo skromnych możliwości wspieramy Domy Samotnej Matki, Ruch Obrońców Życia i osoby indywidualne. Sami niejednokrotnie doświadczamy pomocy ze strony osób życzliwych. O potrzebujących i naszych darczyńcach pamiętamy w codziennej rodzinnej modlitwie. Jesteśmy pewni, że jeśli nie nauczymy własnych dzieci pomagać i  kochać, to nigdy nie będą w pełni zdolne zatroszczyć się o innych, w tym o najbliższych, czyniąc z siebie bezinteresowny dar. Najlepiej jak potrafimy uczymy również szacunku do osób starszych. Każdą nadarzającą się okazję traktujemy jako sposobność do przekazywania prawdziwych wartości.

Recepta na miłość i szczęście

Dzisiaj nie mamy żadnych wątpliwości, że jedyną receptą na miłość i szczęście w małżeństwie oraz rodzinie jest naśladowanie Chrystusa i wypełnianie Jego nauki. Nasze dotychczasowe największe osiągnięcia to: stale wzrastająca miłość i czwórka dzieci, a więc miłość i życie - wartości, które stanowią o rodzinie. Pewnego razu Helenka poprosiła nas, abyśmy zgadli, kogo kocha najbardziej. Gdy odpowiedzieliśmy, że pewnie mamę i tatę zaprzeczyła i zapewniła, ze najbardziej kocha Pana Jezusa! W pierwszej chwili byliśmy zaskoczeni taką odpowiedzią, ale jednocześnie ucieszyliśmy się. Przecież słowa Helenki były zgodne z tym, co  mówi Ewangelia. Uświadomiliśmy sobie wówczas, że jeśli w istocie nasze dzieci tak będą czuć i uważać, to możemy być spokojni o ich przyszłość. Chcemy, aby Bóg w naszej rodzinie zawsze był na pierwszym miejscu. Ufamy, że jeśli nam się to uda, to Pan Bóg będzie w przyszłości również najważniejszy dla naszych córek bez względu na powołanie, jakie odkryją i zechcą realizować. Jesteśmy przekonani, że nie da się tylko o własnych siłach  osiągnąć szczęścia w małżeństwie i rodzinie. Dlatego pragniemy ściśle współpracować z Panem Bogiem czyniąc dobro i żyjąc w prawdzie, mając nadzieję na szczęście nie tylko tu, na ziemi, ale również w wieczności!!!

Henryk i Marta Kuczajowie